East News/Jakub Kamiński

Kuźnica Białostocka - przejście na granicy polsko-białoruskiej, na którym koczowali imigranci

Kuźnica to niewielka wieś, o której usłyszała cała Polska w 2021 roku. To właśnie tutaj znajduje się polsko-białoruskie przejście graniczne Kuźnica Białostocka, na którym w listopadzie tłoczyli się migranci, chcący wejść na teren Unii Europejskiej. To białoruskie służby ich do tego zachęcają. Przejście zostało zamknięte i jest pilnowane m.in. przez polskie wojsko.

Przejście graniczne Kuźnica Białostocka

Przejście graniczne w Kuźnicy Białostockiej działa w obecnej formie od 1990 roku. Wcześniej to miejsce było nazywane przejściem polsko-radzieckim. Na stałe stacjonuje tam straż graniczna, która dba o porządek w obszarze granicznym. Istotny jest fakt, że przejście jest całodobowe, a więc w czasie normalnego funkcjonowania, obywatele Polski oraz Białorusi mogli je przekraczać o dowolnej porze - zarówno pojazdami zmechanizowanymi, jak i na pieszo.

Jest to największe przejście graniczne w całym województwie podlaskim, a także jedno z największych na granicy całej strefy Schengen. W szczególności chętnie pokonują je kierowcy ciężarówek. Przez Polskę odbywa się bowiem tranzyt różnorodnych towarów. To sprawia, że w 2019 roku na przejściu granicznym w Kuźnicy pojawiło się ponad 2 mln osób oraz pojazdów! Takie statystyki robią wrażenie, ponieważ dotyczą obywateli, którzy faktycznie przekroczyli granicę w rejonie Kuźnicy.

East News/Adam Nocon

Tak duża popularność tego miejsca sprawiła, że postanowiono je rozbudować. W ubiegłym roku na polsko-białoruskiej granicy zakończono dużą inwestycję, która polegała na wybudowaniu nowej wartowni straży granicznej, wagi do ważenia pojazdów, a także pawilonu kontroli celno-paszportowej. Ponadto na drogowym przejściu granicznym powstały również cztery pasy ruchu. To sprawiło, że w ciągu jednej doby, mogło je pokonywać nawet 1300 samochodów ciężarowych.

Tymczasowe zamknięcie przejścia w Kuźnicy Białostockiej

Biorąc pod uwagę to, że drogowe przejście cieszy się sporą popularnością, zawieszony ruch graniczny wywoła spore utrudnienia. Był to niezbędny krok polskich służb, który musiał być wykonany ze względu na kryzys migracyjny. Od sierpnia 2021 roku na granicy gromadzili się bowiem nielegalni imigranci, którzy byli sprowadzani przez Białoruś z Iraku. Loty do Mińska cieszyły się sporą popularnością, a wszystko po to, żeby przedostać imigrantów do Niemiec. Chcieli oni w ten sposób uciec przed wojną oraz trudną sytuacją w ich kraju. Trafili jednak w pułapkę, z której trudno jest się wydostać.

East News/Adam Nocon

W pewnym momencie na granicy zaczęły się tłoczyć nie setki, a tysiące osób. Stworzyli obozowiska, a białoruskie służby robiły wszystko, żeby pomóc im przedostać się do Polski. To dlatego na granicy Polski stacjonuje nie tylko straż graniczna, ale również policja oraz wojsko. Tymczasowe zawieszenie ruchu na przejściu granicznym było zatem nieuniknione.

To sparaliżowało ruch i sprawiło, że samochody ciężarowe oczekiwały na możliwość pokonania przejścia przez nawet 34 godziny. Kierowcy ciężarówek w większości postanowili uniknąć długiego stania w kolejce i wybrali drogę alternatywą, a więc ruszyli na przejście graniczne w Bobrownikach.

Przejście zamknięte do odwołania

Tymczasowe zamknięcie przejścia granicznego przeistoczyło się w zamknięcie do odwołania. Miało to miejsce 9 listopada. Ruch został całkowicie wstrzymany. Służby skierowały kierowców na przejście graniczne w Bobrownikach oraz Terespolu. W komunikacie straży granicznej można przeczytać:

Strona polska została zmuszona do takich działań w związku z brakiem reakcji strony białoruskiej na próby bezprawnego przekraczania granicy polsko - białoruskiej przez zorganizowane grupy nielegalnych migrantów w rejonie drogowego przejścia granicznego w Kuźnicy.
East News/Sergei Supinsky

Straż graniczna wielokrotnie informowała o tym, że imigranci próbują forsować przejście graniczne. Nierzadko zachowują się agresywnie, rzucając w funkcjonariuszy kamieniami. W pewnym momencie na granicy zaczęły tłoczyć się setki, jak nie tysiące osób. Dochodzili do nich osoby, które wcześniej koczowały w okolicznych lasach. Rozbili sobie w tym miejscu obóz.

Imigranci otrzymywali od białoruskiej służb kamienie oraz gaz, a niektórzy robili z nich użytek i atakowali polskie służby. Wojsko i policja korzystała z kolei z armatek wodnych, wymierzonych w tłum imigrantów.

Przemyt na granicy polsko-białoruskiej

W 2018 roku straż graniczna schwytała obywatela Rosji, który usiłował przemycić na Wschód 114 kg haszyszu. Wartość narkotyków wynosiła niemal 6 mln zł! Kierowca ukrył haszysz w skrytkach w samochodzie osobowym, który prowadził.

Autor:
redaktor depesza.fm
Wydawcą depesza.fm jest Digital Avenue sp. z o.o.
Obserwuj nas na
Udostępnij artykuł
Facebook
Twitter
Następny artykuł
Żaden artykuł nie został przypisany do tego taga