Jakub Kaminski/East News

Atak na niezawisłych sędziów. Prokuratura Ziobry nie przebiera w środkach

Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej podważył zasadność istnienia Izby Dyscyplinarnej oraz całego systemu prawnego, pozwalającego napiętnować sędziów, którzy wydają wyroki niezgodne z linią rządową. Specjaliści prawa wypowiedzieli się w tej sprawie dla portalu OKO.press. Teraz będą mieć kłopoty.

Wyrok TSUE z 15 lipca ubiegłego roku był bezlitosny dla Izby Dyscyplinarnej. Instytucja powinna zostać zlikwidowana, a orzekające w niej osoby nie mogą piastować funkcji sędziowskich. Spór o ID między rządem a Unią Europejską trwa do tej pory i kosztował Polskę sporo. Od utraty wiarygodności na arenie międzynarodowej, po bezterminowe zamrożenie przez UE środków z Funduszu Odbudowy.

Zamiast jednak rozwiązać problem, rząd woli zajmować się tymi, którzy o problemie mówią. OKO.press podaje złowrogo brzmiący komunikat o piśmie, jakie otrzymał portal od Prokuratury Krajowej. Prokurator domaga się udostępnienia przez serwis informacyjny wszelkich wrażliwych informacji związanych z artykułem o wyroku TSUE.

W tekście, wypowiedzieli się prof. Krystian Markiewicz i dr Maciej Czajka. Obaj prawnicy mówili, o tym w jaki sposób należy wykonać orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości i, co to w praktyce oznacza dla Izby Dyscyplinarnej.

Izba Dyscyplinarna od 15 lipca nie powinna orzekać w jakichkolwiek sprawach. Zasiadające w niej osoby nie są sędziami, to koniec jej działalności. Sprawy, które tam są, powinny być umorzone lub przekazane do rozpoznania Izbie Karnej Sądu Najwyższego. Ale nie chodzi tylko o wyeliminowanie Izby Dyscyplinarnej z rozpoznawania spraw dyscyplinarnych, czy o immunitet. Chodzi też o stosowanie procedury, która odpowiada zasadom rzetelnego postępowania. A to może zagwarantować Izba Karna - mówił dla OKO.press prof. Markiewicz

Redakcja odmawia prokuraturze

OKO.press ma kilka bardzo poważnych wątpliwości związanych z udostępnianiem jakichkolwiek danych wrażliwych prokuraturze. Po pierwsze, prokurator domaga się złamania tajemnicy dziennikarskiej. Udostępnienie redakcyjnej wersji tekstu, ujawniłoby, kto nad nim pracował i z jakiego komputera.

Piotr Molecki/East News

Po drugie, w związku z faktem, że portal cytuje również przeciwników ostatnich reform sfery sądowniczej, skierowanie do redakcji pisma z żądaniem ujawnienia danych można traktować, jako próbę wywarcia presji na dziennikarzach i redakcjach. To jasny sygnał: "Nie rozmawiajcie z naszymi przeciwnikami, bo będziecie mieć do czynienia z prokuraturą". Po trzecie, redakcja ma uzasadnione podejrzenia, że udostępnienie informacji miałoby posłużyć do postawienia zarzutów karnych rozmówcom, którzy wyrazili swoją opinię w tekście.

Redakcja nie może ujawniać, jak powstał tekst. Nasz artykuł nadal jest dostępny na stronie OKO.press i prokuratura ma do niego dostęp. Sama może więc zrobić sobie jego tzw. zrzut. Wiadomo też, kto jest jego autorem. Redakcja jest również ustawowo zobowiązana do ochrony dóbr osobistych osób okazujących zaufanie redakcji. Mówi o tym artykuł 12 ust.1 pkt 2 prawa prasowego. - publikuje swoje oświadczenie OKO.press
Autor:
redaktor depesza.fm
Wydawcą depesza.fm jest Digital Avenue sp. z o.o.
Obserwuj nas na
Udostępnij artykuł
Facebook
Twitter
Następny artykuł