Depesza.fm - wiadomości Polska i świat - wszystko, co najważniejsze
POLSKA I ŚWIAT.
To co najważniejsze
maseczka medyczna leżąca na posadzce
Pixabay

Epidemiolog zdradza, kiedy spodziewać się wzrostu zakażeń. "To już niedługo"

Profesor Jarosław Drobnik podczas środowej rozmowy z Polsat News podkreślił, że jego zdaniem do połowy stycznia możemy spodziewać się drastycznego wzrostu liczby osób zakażonych wirusem SARS-CoV-2.

Wirusolog negatywnie ocenia zachowania Polaków

Zdaniem profesora Jarosława Drobnika, który na co dzień jest naczelnym epidemiologiem Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu, głównym problemem w naszym kraju jest nie tylko brak szczepień, ale też ignorowanie zasad sanitarnych przez wielu obywateli.

Do połowy stycznia będziemy zbierać skutki tego, jak się zachowujemy w święta, w sylwestra i Nowy Rok. To będzie efekt działania Delty, ale od połowy miesiąca zacznie oddziaływać Omikron. I on trafi w populację wrażliwą, która kontestuje noszenie maseczek, nie chce akceptować zasad dystansu społecznego oraz jest niezaszczepiona - tłumaczy wirusolog podczas rozmowy z Polsat News.

Omikron spowoduje więcej zakażeń?

Profesor Drobnik jest zdania, że liczba zakażeń w najbliższym czasie może gwałtownie wzrosnąć nie tylko z powodu nieodpowiedzialnego zachowania ze strony społeczeństwa, ale też z powodu w dalszym ciągu szalejącego wariantu Omikron, który może sprawić, iż "znacznie większa część chorych będzie wymagała zaawansowanej pomocy medycznej".

Trudne do oszacowania jest, jak ten Omikron przełoży się na naszą populację. Należy jednak zauważać, że w populacjach lepiej zaszczepionych Omikron szaleje. Nie przekłada się to na liczbę hospitalizacji i zgonów aż tak, by system opieki się przewrócił. To potwierdza skuteczność szczepień, ale u nas trafi na populację, która jest niewyszczepiona - podkreśla ekspert.

Przypomnijmy, że Ministerstwo Zdrowia poinformowało 29 grudnia 2022 roku o 15 571 nowych przypadkach zakażeń wirusem SARS-CoV-2. Minionej doby z powodu koronawirusa w naszym kraju zmarło kolejnych 794 osób.

Udostępnij artykuł
Następny artykuł