Depesza.fm - wiadomości Polska i świat - wszystko, co najważniejsze
POLSKA I ŚWIAT.
To co najważniejsze
drzwi policyjnego radiowozu
Pixabay

Policjanci pomylili zwłoki. Sprawa w prokuraturze

Koszmarna pomyłka policjantów w Kaliszu. Funkcjonariusze "uśmiercili" 45-letniego mężczyznę. Ku ich zaskoczeniu, po czterech dniach okazało się, że ten żyje. Kogo więc pochowano? Prokuratura bada już sprawę.

Ciało nr 1

Do tej tragicznej sytuacji doszło 28 grudnia. Kaliscy policjanci identyfikowali wówczas znalezione ciało mężczyzny. Funkcjonariusze uznali, że jest to dobrze znany im 45-latek, który tułał się po mieście, nie mając stałego miejsca zamieszkania. Uznano, że zmarł on z przyczyn naturalnych. Zgodnie z policyjną procedurą o śmierci denata poinformowano jego rodzinę. W tym przypadku był to 80-letni ojciec.

Zwłoki 45-latka skremowano i został on pochowany 31 grudnia. I pewnie na tym by się sprawa skończyła, gdyby nie nieoczekiwany zwrot wydarzeń dnia następnego.

Ciało nr 2

1 stycznia do kaliskiej policji wpłynęło zawiadomienie o zaginięciu 44-latka. Brak kontaktu z krewnym zgłosiła rodzina. Funkcjonariusze zorganizowali poszukiwania, w których trakcie, zupełnie przypadkiem, na jednej z ulic spotkali… 45-latka, którego cztery dni wcześniej uznali za zmarłego.

Ostatecznie, jak nie trudno się już domyślić, w grobie złożono nie 45-letniego bezdomnego, ale zaginionego 44-latka. Kto teraz poniesie za to odpowiedzialność?

Prokuratura zbiera materiały

Prokuratura Okręgowa w Ostrowie Wielkopolskim zleciła śledczym z Kalisza, by zebrali całą dokumentację w sprawie policyjnej pomyłki. Jak zapowiadają prokuratorzy, dopiero po zgromadzeniu materiałów zapadnie decyzja o ewentualnym dalszym postępowaniu wobec funkcjonariuszy, którzy popełnili ewidentny błąd przy identyfikacji zwłok.

Tymczasem kaliska policja tłumaczy się, że winna jest rodzina żyjącego 45-latka, która także powinna zidentyfikować ciało po zgłoszeniu.

Czy ojciec widział ciało? - wyjaśniamy to w naszym wewnętrznym postępowaniu. Mężczyzna został przez nas powiadomiony o zwłokach syna, na policji odebrał dokumenty potrzebne do stwierdzenia zgonu i został poinformowany o przewiezieniu ciała do kostnicy. Czy on tam dotarł? - tego nie wiemy - mówi mediom oficer prasowa kaliskiej policji asp. Anna Jaworska-Wojnicz.
samochód policyjny
Marek BAZAK/East News

Jednak w praktyce rodzina zmarłego wszystkie formalności załatwia nie w kostnicy, ale w zakładzie pogrzebowym. Na podstawie otrzymanych dokumentów - głównie aktu zgonu - dom pogrzebowy odbiera zwłoki i organizuje pochówek zgodnie z wolą rodziny.

Udostępnij artykuł
Następny artykuł