Depesza.fm - wiadomości Polska i świat - wszystko, co najważniejsze
POLSKA I ŚWIAT.
To co najważniejsze
Jakub Żulczyk w maseczce oraz różowej czapce z daszkiem.
Jakub Kaminski/East News

Proces Jakuba Żulczyka: kiedy poznamy wyrok za obrażenie prezydenta?

W ubiegłym roku Jakub Żulczyk w jednym ze swoich wpisów obraził prezydenta, nazywając go "debilem". Z tej okazji doczekał się procesu sądowego. Odbyła się rozprawa, którą pisarz zwieńczył kwiecistą mową obronną. Kiedy poznamy wyrok w tej sprawie?

Znieważenie prezydenta

Za pośrednictwem mediów społecznościowych Żulczyk użył obraźliwych słów wobec prezydenta Andrzeja Dudy, przez co czekał go proces. Ten się odbył, jednak na wyrok musimy czekać do poniedziałku 10 stycznia. Wtedy dowiemy się, jakie konsekwencje poniesie pisarz, autor między innymi "Ślepnąc od świateł" czy "Wzgórza psów".

Koniec procesu

Jak możemy przeczytać na Facebooku Jakuba Żulczyka:

Dziś zakończyła się rozprawa w sprawie mojego rzekomego znieważenia prezydenta RP. Wyrok w tej sprawie zapadnie w poniedziałek. Bardzo dziękuję za reprezentowanie mnie mecenasowi Krzysztofowi Nowińskiemu, a Michał Rusinek za ekspertyzę i stawienie się w sądzie w charakterze świadka.
Jakub Żulczyk na sali sądowej
Jakub Kaminski/East News

Mowa końcowa

Żulczyk zamieścił poniżej również treść swojej mowy końcowej.

Wysoki Sądzie, nie przyznaję się do winy, którą jest znieważenie urzędu prezydenta RP, natomiast sprawa, w której jestem oskarżony, ma parę wymiarów, o których warto dzisiaj wspomnieć. Duża część opinii publicznej uznaje dzisiejszą rozprawę za sąd nad intelektem prezydenta Dudy, oraz jego samodzielnością sprawowania władzy. Chciałbym w tym momencie odciąć się od tego typu opinii i deliberacji. Nie jest tajemnicą mój, bardzo delikatnie mówiąc, krytyczny stosunek do obecnej władzy w Polsce, natomiast rzeczywiste niebezpieczeństwa, które niesie ze sobą precedens mojego oskarżenia, wykraczają daleko poza osobę Andrzeja Dudy. Dla tej sprawy nie ma znaczenia, czy prezydent Duda jest mądry bardziej, lub mądry mniej.

Swój wywód zakończył słowami:

Stojąc przed sądem za słowa, które napisałem na Facebooku czuję się jak poddany, jak petent, jak członek ciemnego ludu, który władzę ma jedynie wielbić, bo do tego władza jest, aby być wielbioną. Nie, w demokratycznym społeczeństwie, którym zaczęliśmy się stawać jakiś czas temu, i którym wciąż się stajemy, to władza jest dla nas. Ma nas reprezentować i nam pomagać. A my mamy prawo - a nawet powinniśmy - reagować, gdy ta władza działa przeciwko naszym (i również swoim) interesom. Nawet kosztem bon-tonu, savoir vivru, ładnej polszczyzny i dobrego wychowania.
Udostępnij artykuł
Następny artykuł