ANDRZEJ IWANCZUK/REPORTER

Szczegóły aktu oskarżenia ws. Nowaka

Co zdaniem śledczych Sławomir Nowak zrobił z 6 mln zł łapówek, które przyjął, jako szef ukraińskiej Państwowej Służby Dróg Samochodowych ''Ukravtodor''? Z aktu oskarżenia wynika, że pieniądze inwestował w dzieła sztuki. Obrazy licytował przez szyfrowany komunikator, a szczegóły swoich interesów omawiał podczas podróży jachtem u wybrzeży Turcji.

Olbrzymie łapówki

Jak wynika z materiałów prokuratorskich, do których dotarli dziennikarze Radia ZET, były szef resortu transportu w rządzie Donalda Tuska miał pomóc w wypraniu 8 mln zł pochodzących z nielegalnych źródeł. Sam, będąc szefem ukraińskiej Państwowej Służby Dróg Samochodowych ''Ukravtodor'' przyjął zaś 6 mln zł łapówek.

Zdaniem śledczych Sławomir Nowak stał na czele międzynarodowej grupy przestępczej czerpiącej zyski z piętrowej korupcji.

Szemrane inwestycje

Jak wynika z aktu oskarżenia, Sławomir Nowak miał pozyskane w nielegalny sposób pieniądze inwestować w nieruchomości oraz dzieła sztuki. Prokuratorzy opisują, jak jego współpracownik kupował wybrane przez niego obrazy, które następnie wisiały u niego w domu, a były minister transportu przychodził je oglądać. W dokumentach zostały one zapisane w spadku synowi Sławomira Nowaka.

Jesienią 2017 roku współpracownik Nowaka, Janusz P., kupił w domu aukcyjnym Desa Unicum za ponad 50 tysięcy złotych dwa obrazy: "Gdańsk" Edwarda Dwurnika i "Chłopcy" Kiejstuta Bereźnickiego. Nowak poprzez komunikator szyfrowany WhatsApp przekazywał mu pozycje dzieł, które go interesowały i udzielał instrukcji w czasie licytacji. Obrazy zawisły w domu u Janusza P. Prokuratorzy napisali w akcie oskarżenia, że Nowak przychodził co jakiś czas popatrzeć na dzieła. Obrazy zostały zapisane w testamencie synowi Nowaka - pisze Radio ZET.

Prosty mechanizm łapówkarski

Kluczową postacią w całym procederze korupcyjnym miał być właśnie Janusz P. To on wykonywał wszystkie finansowe polecenia Sławomira Nowaka i jak twierdzą śledczy, przyjmował łapówki.

EAST NEWS

Odbywało się to poprzez wystawianie umów na fikcyjne usługi doradcze spółkom zarejestrowanym na Cyprze lub… fizycznie. Biznesmeni, którzy byli zainteresowani kontraktami budowlanymi na Ukrainie, dostarczali pieniądze w gotówce w reklamówkach. Sam Sławomir Nowak miał także przewozić euro i dolary przez ukraińską granicę, korzystając ze swoich przywilejów.

Niektóre interesy – jak na przykład z tureckimi biznesmenami – omawiano podczas ekskluzywnych rejsów jachtami po wybrzeżu. Ani Janusz P. ani Sławomir Nowak nie płacili za te wyjazdy.

Sławomir Nowak konsekwentnie nie przyznaje się do winy. Twierdzi, że cała sprawa dokoła niego ma charakter polityczny i jest zwyczajną nagonką.

Źródło: Radio ZET
Autor:
redaktor depesza.fm
Wydawcą depesza.fm jest Digital Avenue sp. z o.o.
Obserwuj nas na
Udostępnij artykuł
Facebook
Twitter
Następny artykuł