SERGEI SUPINSKY/AFP/East News

Wołodymyr Zełenski: Nie boimy się i jesteśmy gotowi na wszystko

Na Wschodzie słychać werble. Do Doniecka wjeżdżają kolumny rosyjskich czołgów i pojazdów opancerzonych. Kończy się czas negocjacji i prób dyplomatycznych. Nadchodzi moment, w którym jedyne co można zrobić to skierować ostatnią odezwę do narodu.

Uznanie przez Federację Rosyjską suwerenności republik w Donbasie oznacza nie tyle zaostrzenie kursu politycznego Kremla, ile powiedzenie wprost Zachodowi i Ukrainie, że miesiące negocjacji, spotkań i rozmów telefonicznych nie miały żadnego znaczenia. Rosja cały czas szykowała się do wojny, a gra polityczna miała kupować jej czas na rozmieszczenie odpowiedniej ilości wojska wzdłuż granic.

Na szczęście, władze Ukrainy, które od 2014 roku muszą radzić sobie z regularną wojną na wschodnich rubieżach kraju, wiedziały co się święci i można oceniać, że przygotowały się na najgorsze najlepiej jak to było możliwe.

Porozumienia mińskie stały się fikcją

Umowa, która miała wprowadzać trwałe zawieszenie broni na Ukrainie, podpisana przez przedstawicieli Moskwy, Kijowa i republik separatystycznych stała się w ostatnich tygodniach fikcją, którą posługiwali się politycy, by wywierać większą presję na przeciwniku.

W obliczu skandalicznego oświadczenia Władimira Putina, który nazwał Ukrainę "nieodłączną częścią Rosji" i zasugerował, że jej obecny rząd działa na polecenie sił Zachodnich, jasne stało się, że porozumienia mińskie tracą jakąkolwiek wartość. Mówi o tym sam Wołodymyr Zełenski, który w nocy z poniedziałku na wtorek wygłosił orędzie do narodu. Prezydent Zełenski jasno podkreślił, że uznanie republik stanowi naruszenie suwerenności i integralności terytorialnej państwa ukraińskiego i może oznaczać jednostronne rozwiązanie przez Moskwę umów mińskich.

ALEXEI NIKOLSKY/AFP/East News

Zełenski chce uniknąć paniki

W orędziu, prezydent Ukrainy stwierdził, że kraj jest zaangażowany w ostatnie próby dyplomatycznego rozwiązania konfliktu. Wezwał też partnerów zagranicznych do podjęcia "wyraźnych i skutecznych" kroków wsparcia dla Kijowa.

Zełenski spokojnie tłumaczył, że panika jest najgorszym, co mogłoby spotkać społeczeństwo ukraińskie i zapowiedział informowanie na bieżąco o rozwoju sytuacji. Nie udało się jednak uniknąć nuty patosu, bo też nadchodzi, być może przełomowy moment w historii Ukrainy.

Jesteśmy na swojej ziemi. Niczego ani nikogo się nie boimy. Niczego nie jesteśmy nikomu winni. I niczego nikomu nie oddamy. Bo to nie luty 2014, tylko luty 2022 - powiedział w orędziu do narodu Wołodymyr Zełenski
Autor:
redaktor depesza.fm
Wydawcą depesza.fm jest Digital Avenue sp. z o.o.
Obserwuj nas na
Udostępnij artykuł
Facebook
Twitter
Następny artykuł