-/AFP/East News

Spotkanie Putin-Macron. Rosjanie tracą zimną krew

Do niedawna mogło się wydawać, że przedstawiciele Kremla to mistrzowie w chłodnym i cynicznym rozgrywaniu polityki zagranicznej. Ostatnie wydarzenia zdają się jednak sugerować, że Putin i spółka powoli tracą zimną krew.

Na nic szantaże, żądania i próby wbicia klina między sojuszników tworzących NATO. Dyplomacja rosyjska powoli wyczerpuje arsenał niezawodnych do tej pory środków i zaczyna ją to trochę irytować. Władimir Putin stara się obecnie sprzedać światu nową bajeczkę, w którą i tak przecież nikt nie uwierzy.

Ukraina wypowie wojnę Rosji

Jeszcze kilka tygodni temu, w retoryce stosowanej przez Moskwę dominowały twierdzenia o tym, że rozszerzanie wschodniej granicy NATO stanowi zagrożenie dla bezpieczeństwa Rosji. Bo amerykańskie wojska coraz bliżej, bo strefy wpływów zagrożone, bo wyrzutnie rakiet i przede wszystkim, bo Ukraina to dawna część ZSRR i nie godzi się, by przystawała z Zachodnimi. O ile wszyscy związani z Sojuszem Północnoatlantyckim zapewniają, że NATO nigdy nie wykonało i nie zamierza wykonywać żadnych prowokacyjnych ruchów wobec Rosji, o tyle, w jakimś tam stopniu obawy Putina można było rozumieć.

Rzecz jednak w tym, że argument o poszerzonym NATO nie zadziałał tak, jak by tego chciał Kreml. Dlatego Rosjanie sprzedają teraz nową bajkę o groźnej i nieprzewidywalnej Ukrainie, która gdy tylko wstąpi w szeregi Sojuszu, natychmiast wypowie Rosji wojnę i będzie chciała odzyskać Krym.

Chcecie, by Francja wojowała z Rosją? A tak przecież będzie. Rozumiecie czy nie rozumiecie, że jeśli Ukraina będzie w NATO i będzie drogą wojny przywracać sobie Krym, państwa europejskie zostaną automatycznie wciągnięte w wojenny konflikt z Rosją? Zwycięzców nie będzie. I wy będziecie wciągnięci w ten konflikt wbrew swej woli. Nawet okiem nie mrugniecie, kiedy zaczniecie wypełniać piąty artykuł traktatu północnoatlantyckiego - mówił Władimir Putin po spotkaniu z Emmanuelem Macron
ALAIN JOCARD/AFP/East News

Prezydent Francji nie miał złudzeń

Pół nocy przesiedział Macron z Putinem przy kuriozalnie wielkim stole i z kamienną twarzą słuchał, co przywódca Rosji ma do powiedzenia. Porozumienia w sprawie Ukrainy, naturalnie, nie udało się osiągnąć. Macron zresztą doskonale wiedział, że tak będzie i robił wszystko, by nie dać się wciągnąć w rozgrywkę zaproponowaną przez Putina

.
Ani przez sekundę nie myślałem, że wykona wczoraj jakieś gesty. To do mnie należało zablokowanie gry, aby zapobiec eskalacji i otworzyć nowe perspektywy. Ten cel jest dla mnie spełniony. Francja ugruntowała wiarygodność - komentował prezydent Francji

Czy ktoś jeszcze wierzy Rosji i czy jakikolwiek dialog z takim krajem ma w ogóle rację bytu? Raczej nie, ale przywódcy Zachodu będą próbować aż do końca.

Autor:
redaktor depesza.fm
Wydawcą depesza.fm jest Digital Avenue sp. z o.o.
Obserwuj nas na
Udostępnij artykuł
Facebook
Twitter
Następny artykuł