Analityk FSB: My przegramy tę wojnę, nie ma innej możliwości
Straty 20 razy wyższe od oficjalnych
W rosyjskich mediach i narracji politycznej trwa uprawianie propagandy sukcesu. Władimir Putin przekonuje, że "misja wojskowa" w Ukrainie przebiega zgodnie z planem. Rosyjscy entuzjaści powołują się na analizy FSB. Ile są one jednak warte, ujawnił jeden z analityków tej służby.
Jego raport opublikował działacz na rzecz praw człowieka Władimir Oseczkin, a po nim nagłośnił go brytyjski "The Time". Dokument to szczera do bólu analiza przygotowana przez funkcjonariusza FSB.
Wynika z niej, że w Rosji nikt tak naprawdę nie wie, jak duże są straty w żołnierzach, ponieważ "straciliśmy kontakt z głównymi oddziałami". Szacunkowo są one jednak w ocenie autora raportu bliskie temu, co twierdzi strona ukraińska, czyli w ofensywie zginęło już ponad 10 tys. rosyjskich żołnierzy.
Tymczasem Moskwa uparcie twierdzi, że atak kosztował do tej pory życie niespełna 500 żołnierzy.
Co ciekawe, autor dokumentu przyznaje, że choć teraz wszyscy w Rosji mają pretensje do FSB za złe przygotowanie inwazji, służby same nie miały pełnych danych dotyczących planów Kremla.
Okazuje się, ze analitycy FSB są zmuszani do pisania korzystnych dla władz raportów, a nie takich, które realnie oceniają sytuację.
Musisz napisać analizę w taki sposób, by Rosja była zwycięzcą. W przeciwnym razie zostaniesz oskarżony o to, że nie wykonałeś dobrej roboty. Nagle to się dzieje i wszystko sprowadza się do twojej całkowicie pozbawionej podstaw analizy. Działamy intuicyjnie, pod wpływem emocji, nasza stawka będzie musiała być coraz wyższa w nadziei, że nagle coś nam się uda. Ogólnie rzecz biorąc, Rosja nie ma wyjścia. Nie ma możliwości odniesienia zwycięstwa, jest tylko porażka - ujawnia autor raportu.
W jego ocenie nie ma szans na powodzenie operacji i wiedział to nawet Ramzan Kadyrow, przywódca Czeczenii, który jest sojusznikiem Putina.
Po tym, jak stracił w Ukrainie swoje elitarne jednostki, które Kreml wysłał do zabicia Wołodymyra Zełenskiego, lider Czeczenów był na skraju wzniecenia buntu przeciwko Moskwie.
Nawet przy minimalnym oporze ze strony Ukraińców potrzebowalibyśmy ponad 500 tys. ludzi, nie licząc pracowników zaopatrzenia i logistyki - czytamy w raporcie.
Z dokumentu wynika też, że FSB nie wyklucza, że Kreml postawi wojenne ultimatum Zachodowi, gdyż przy obecnych sankcjach gospodarka kraju kompletnie załamie się w czerwcu.
Analitycy obawiają się jednak, że w ten sposób Rosja sama wywoła międzynarodowy konflikt i znajdzie się w takiej samej pozycji jak III Rzesza.
Nasza pozycja jest taka jak Niemiec w latach 1943-44 - ale dla nas to jest pozycja wyjściowa - konkluduje analityk.